Archiwa tagu: przyjaźń

„Świąteczne marzenie” – Amanda Prowse

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 14.12.2017

Okładka książki Świąteczne marzenie

Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Tytuł oryginału: Christmas for One
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 22 listopad 2017
ISBN: 978-83-65740-86-1
Liczba stron: 336
Okładka: Miękka ze skrzydełkami
liniabłyszczAmanda Prowse to angielska autorka poczytnych powieści obyczajowych. Świetnie odnajduje się w nastrojowych i ciepłych opowieściach świątecznych, ale potrafi być również dobrym psychologiem i w emocjonalny sposób przekazywać treści trudne i bolesne dla bohaterów.
liniaskaczącegwiazdki„Świąteczne marzenie” to klimatyczna opowieść z Bożym Narodzeniem w tle, która wspaniale wpisuje się w obecny czas. To także ponowne spotkanie z bohaterami książki „Szczypta miłości”, tyle, że tym razem autorka skupiła się na osobie Meg Hope, która nadal mieszka nad ekskluzywną piekarnio – cukiernią „Mayfair” w Londynie, pracuje dla Plum Patisserie i wychowuje swojego uroczego synka Lukasa. Czuwanie nad nowo otwieranymi lokalami należy do jej obowiązków, podobnie jak rozwiązywanie trudności organizacyjnych. Na krótko przed Bożym Narodzeniem dziewczyna musi udać się do Nowego Jorku, gdzie piętrzące się kłopoty mogą uniemożliwić otwarcie cukierni na czas. Na Manhattanie poznaje Eda – intrygującego architekta, który wydaje w się być mężczyzną z jej snów. Cztery dni spędzone w Ameryce zupełnie odmieniają Meg, choć dystans dzielący Londyn i Nowy Jork wydaje się być zbyt duży. Tym bardziej, że trudna przeszłość, którą Megan zostawiła za sobą także do niej powraca…
liniaskaczącegwiazdkiO tym jak spędzą Boże Narodzenie bohaterowie powieści i z jakimi trudnościami przyjdzie im się zmierzyć przeczytacie w „Świątecznym marzeniu”. Dowiecie się też, jakie niespodzianki dla Meg zesłał los. Będziecie mogli delektować się znakomitymi deserami serwowanymi w „Mayfair” i zastanawiać nad następnymi posunięciami bohaterów. Świąteczna powieść pani Prowse po raz kolejny zwraca uwagę na to, co w życiu najważniejsze. Ukazuje tęsknotę osoby wychowywanej z dala od domu za miłością, ciepłem, dobrem i prawdziwą rodziną. Piętnuje kłamstwo i niedopowiedzenia stawiając na otwartość i szczerość. Docenia autentyczną przyjaźń i dobrych ludzi, którzy mimo, że obcy, mogą stać się najbliższymi.
liniaskaczącegwiazdkiOpowieść zapowiada się bajkowo i słodko, a wydarzenia bez większego trudu dają się przewidzieć. Ale nie dajcie się zwieść. Zapewniam, że nie znajdziecie tu monotonii i nudy. W życie bohaterów wkradają się coraz to nowe problemy, którym wcale nie tak łatwo jest zaradzić, a że wszystko odbywa się w świątecznym okresie, to pod wpływem tej magii ludzie stają się dla siebie milsi i bardziej wyrozumiali.
Podobało mi się, że autorka wplotła do wydarzeń wątek nawiązujący do 11 września i ataku na WTC. Był też taki moment, w którym Pani Prowse kompletnie mnie zaskoczyła, ale nie będę Wam zdradzać szczegółów. Emocji na pewno nie zabraknie, a wrażliwsze dusze być może nawet łezkę uronią. Książkę dobrze się czyta z niesłabnącym zainteresowaniem. Zachęcam do lektury, która pozwoli Wam poczuć się naprawdę świątecznie, ciepło i miło.
liniaskaczącegwiazdkiZa egzemplarz recenzencki książki dziękuję pięknie Wydawnictwu Kobiecemu.

INNE WYDANIA:
23211084 27394802

liniabłyszcz

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy powieści obyczajowe; WyPożyczone; Przeczytam tyle ile mam wzrostu; Wyzwanie CZYTAMY NOWOŚCI; Wyzwanie czytelnicze 2017; Wielkobukowe wyzwanie 2017 – podróże; Pod hasłem; Cztery Pory Roku;
liniabłyszcz

„Oświadczyny” – Tasmina Perry

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 07.12.2017

Okładka książki Oświadczyny

Tłumaczenie: Małgorzata Bortnowska
Tytuł oryginału: The Proposal
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 17 listopad 2017
ISBN: 978-83-65740-43-4
Liczba stron: 432
Okładka: Miękka ze skrzydełkami
liniastokrotkiUwielbiam powieści obyczajowe, w których przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a dawne, czasem bardzo odległe wydarzenia mają wpływ na to co dzieje się tu i teraz. „Oświadczyny” Tasminy Perry to właśnie tego rodzaju ciepła i klimatyczna historia, która wspaniale wpisuje się w atmosferę Bożego Narodzenia. A ja mogłam się nią delektować dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego, za co serdecznie dziękuję.
gołąbkiGeorgię i Amy różni dosłownie wszystko – narodowość, wiek, status społeczny, pozycja materialna, a łączy w zasadzie tylko jedno – tęsknota za prawdziwą miłością. Zbliżają się święta, magiczny czas w roku – okazja do naprawienia błędów, wybaczenia i pogodzenia się z przeszłością. Siedemdziesięcioletnia Georgia, emerytowana właścicielka wydawnictwa, kobieta z pozycją, pragnie po raz pierwszy w swoim życiu odwiedzić Nowy Jork. Nie czuje się na siłach, aby udać się tam sama, więc poprzez ogłoszenie poszukuje towarzyszki podróży. Na jej ofertę odpowiada Amy – młoda amerykanka, tancerka, której kariera zawodowa, podobnie jak i życie prywatne dalekie są od ideału. Każdej z kobiet przyświeca inny cel podróży. Aż trudno uwierzyć, że wspólny czterodniowy wyjazd za ocean zaowocuje tak ogromnymi zmianami w życiu obu bohaterek. A jednak… Georgii uda się spełnić marzenie z młodości i rozliczyć z bolesną przeszłością, a Amy odnajdzie w sobie siłę do walki z piętrzącymi się przeciwnościami losu.
gołąbki„Oświadczyny” to pierwsza powieść pani Perry, jaką miałam przyjemność przeczytać. Jestem pod wrażeniem, bo to naprawdę ciekawa opowieść. Jest efektowna, daje do myślenia i pozwala przenieść się w czasie o ponad pół wieku. Zastosowane dwie płaszczyzny czasowe – lata pięćdziesiąte XX wieku – czas młodości Georgii, prestiżowe szkoły dla panien, bale debiutantek, na których dziewczęta znajdowały swoich przyszłych mężów oraz druga dekada XXI wieku, w którym, co ciekawe, prestiż i dobry styl nadal pozostają w cenie bardzo ładnie się komponują i płynnie przenikają. Łącznikiem pomiędzy tymi dwoma światami jest postać Georgii oraz miłość jako uczucie wyjątkowe i ponadczasowe. I teraz i przed laty każdy pragnął znaleźć szczęście u boku wybranej osoby – tutaj nic się nie zmieniło. Pomimo, iż świat poszedł naprzód, lęk, niepokój i trema również pozostały takie same. Autorka w bardzo delikatny i taktowny sposób poprowadziła wątki romansowe, czy raczej romantyczne. Uczuciom łączącym bohaterów nadała wymiar metafizyczny.
Tasmina Perry pokazała, że potrafi zaskakiwać czytelnika zarówno jeśli chodzi o niespodziewane zwroty akcji, jak i o samo zakończenie. Dzięki temu przyjemność lektury była ogromna pomimo, że pewne rozwiązania i zamysły dało się przewidzieć.
Jedyne czego mi zabrakło to prawdziwych, głębokich emocji, które trafiają do serca i poruszają duszę, czasem wycisną łezkę, innym razem wstrząsną lub wzbudzą zdumienie.
gołąbkiZachęcam do sięgnięcia po tę „gwiazdkową” lekturę. Znajdziecie w niej cudownie ciepły klimat odpowiedni dla świątecznego odpoczynku. Odbędziecie niesamowitą podróż w towarzystwie szacownej starszej Pani i niepewnej siebie młodej dziewczyny. Zagłębicie się w przeszłość i poznacie jej tajemnice. Ja sama natomiast z ciekawością sięgnę po kolejną powieść Pani Perry mając nadzieję, na równie interesującą lekturę.
INNE WYDANIA:
18488700 21326504 24192310 23837563 30361090
27235545

liniastokrotki

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy powieści obyczajowe; WyPożyczone; Przeczytam tyle ile mam wzrostu; Wyzwanie CZYTAMY NOWOŚCI; Wyzwanie czytelnicze 2017; Wielkobukowe wyzwanie 2017 – podróże; Pod hasłem; Cztery Pory Roku;
liniastokrotki

„Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta” – W.Bruce Cameron

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 01.11.2017

Okładka książki Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta

Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Tytuł oryginału: The Dogs of Christmas
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 09 listopad 2017
ISBN: 978-83-65740-77-9
Liczba stron: 296
Okładka: Miękka
blog8RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Po lekturze bestsellerowej powieści „Był sobie pies”, która dosłownie podbiła moje serce, z niecierpliwością oczekiwałam na kolejną powieść W. Bruce’a Camerona. I oto już za kilka dni pojawi się w księgarniach opowieść specjalnie na gwiazdkę – „Psiego najlepszego czyli BYŁ SOBIE PIES na święta”. Jestem bardzo wdzięczna Wydawnictwu Kobiecemu za ofiarowanie mi egzemplarza recenzenckiego, ponieważ dzięki temu jeszcze przed premierą mogłam delektować się nową, ciekawą opowieścią z psimi bohaterami w roli głównej.
wilk3Tym razem autor zaprasza nas do rodzinnego domu Josha Michaelsa – wrażliwego mężczyzny, samotnika, który porzucony przez dziewczynę nie może się pogodzić ze swoim osamotnieniem. Kiedy sąsiad prosi go o opiekę nad suczką w typie owczarka niemieckiego Josh zdecydowanie odmawia. Nie wyobraża sobie mieszkania z psem, który byłby tylko kolejnym kłopotem. Postawiony przed faktem bohater w końcu przygarnia Lucy – ciężarną (jak się okazuje) suczkę, której nie może przecież pozostawić bez domu. Pies w zamian obdarza Josha całym ogromem bezwarunkowej miłości i wdzięczności, uczuciami, które mogą zmiękczyć nawet najtwardsze serce. Opieka nad czworonogiem nie jest łatwa, pojawiają się problemy, a po kilku dniach psia rodzina powiększa się o pięć słodkich i milusich, choć jeszcze nieporadnych szczeniaczków. Konsultacje u weterynarza i pomoc Kerri – pracownicy miejscowego schroniska pomagają Joshowi ogarnąć całe towarzystwo i opiekować się psami najlepiej, jak tylko potrafi. Pomiędzy Joshem i jego psią rodziną rodzi się niezwykła więź, a tymczasem prawo stanowe zabrania trzymania więcej niż trzech psów na jednej posesji. Szczeniaczki rosną, zbliża się Boże Narodzenie, czyli idealny czas aby poszukać dla nich nowych domów. Ale czy Josh będzie w stanie sprostać temu zadaniu…
wilk3W. Bruce Cameron podarował czytelnikom kolejną przesympatyczną i przeuroczą opowieść, którą mogłoby się czytać bez końca. Aż żal ściska serce, kiedy docieramy do ostatniej strony i uświadamiamy sobie, że to już koniec historii. Przywiązujemy się do Josha, Lucy i jej niesfornych, ale cudownych maluchów. Tego rodzaju emocji i wzruszeń może dostarczyć tylko powieść z psiakami w roli głównej. Tym bardziej, że część z epizodów opisanych w powieści wydarzyła się naprawdę.
wilk3„Psiego najlepszego” nie ma wiele wspólnego z poprzednią powieścią autora, jak mogłoby sugerować rozwinięcie tytułu – „czyli BYŁ SOBIE PIES na święta”. Nie jest to ani nawiązanie, ani tym bardziej kontynuacja tamtej historii, a wspólnym mianownikiem są po prostu przeurocze i rozkoszne czworonogi. Narratorem opowieści jest człowiek, nie pies, choć powiem szczerze, że nie raz zastanawiałam się co też myśli sobie Lucy, kiedy musi opiekować się piątką rozbrykanych szczeniaczków. Moim zdaniem takie krótkie wtrącenia psich przemyśleń mogłyby jeszcze bardziej uatrakcyjnić lekturę. „Psiego najlepszego” to zdecydowanie bardziej powieść obyczajowa z wątkiem romantycznym, niż stricte przygodowa. Cieszę się, że autor nie powielił schematu z powieści „Był sobie pies”, ale stworzył zupełnie inną, ale równie pogodną i ujmującą opowieść. Udowodnił tym samym, że jest mistrzem w kreowaniu świata psich myśli i zachowań (jak w powieści „Był sobie pies”), ale równie dobrze odnajduje się w roli opowiadacza romantycznych historii z psiakami w tle (jak w książce „Psiego najlepszego”).
wilk3„Psiego najlepszego” to nastrojowa lektura w zimowo – świątecznym klimacie, którą można podarować sobie lub komuś bliskiemu, jako wspaniałą odskocznię ze sporą dawką relaksu i wzruszeń.
Polecam serdecznie.
INNE WYDANIA:
17332247
21127069 19341846 18756510 20587356
19086418 22381209

blog8

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy powieści obyczajowe; WyPożyczone; Przeczytam tyle ile mam wzrostu; Wyzwanie CZYTAMY NOWOŚCI; Wyzwanie czytelnicze 2017; Wielkobukowe wyzwanie 2017 – podróże; Pod hasłem; Gra w kolory; ABC czytania;

blog8