„Dwadzieścia siedem snów” – Marta Alicja Trzeciak

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 13.01.2017

Okładka książki Dwadzieścia siedem snów

Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 24 maj 2016
ISBN: 978-83-65506-06-1
Liczba stron: 330
Okładka: Miękka
linia pomarańczowa„Dwadzieścia siedem snów” Marty Alicji Trzeciak z przyjemnością zaliczę do powieści, które zwykłam określać mianem „inne niż wszystkie”. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę nietuzinkową historię, w której jawa miesza się ze snem, a to co realne nabiera metafizycznego wymiaru.
kwiatuszek pomPewna pisarka przyjeżdża do „zabitej dechami”, jak dziś byśmy to określili, wsi aby tam pracować nad swoją nową książką. Już samo miejsce wydarzeń o nazwie To Nowe brzmi dość tajemniczo. Położone w otoczeniu lasów, łąk i pobliskiego wzgórza sąsiaduje z oddaloną wsią To Stare. Dom, w którym zatrzymuje się bohaterka ma swoje duchy i tajemnice. Mieszkające tu trzy kobiety – Szara, jej matka określana jako Stara i wnuczka Laura mają swoją historię. Jest jeszcze Milena – samotniczka mieszkająca na pobliskim wzgórzu, która również, a może nawet najbardziej, pragnie zrzucić z siebie brzemię przeszłości. Te wszystkie opowieści dosłownie same proszą się, aby przelać je na papier. I w ten sposób każda z kobiet „rozwija tę opowieść ze swojej szpulki, a ja (pisarka) przejmowałam ją jak nić i nawijałam na moje czerwone pióro. Potem oddzielałam zasadniczą nić, dodawałam coś swojego, niepowtarzalnego i rozwijałam ją na nowo.” Każda z tych historii przekazywana jest w formie rozbudowanego, alegorycznego, chwilami absurdalnego snu, który śni główna bohaterka. Dzięki temu jej książka pisze się właściwie sama.
Czy uda jej się zmienić przeznaczenie?…
kwiatuszek pomAutorka stworzyła tzw. powieść oniryczną, w której rzeczywistość świata przedstawionego zostaje znacznie zdeformowana i przekształcona. Bardzo cienka granica pomiędzy jawą i snem zaciera się i po chwili sami już nie wiemy w jakim świecie obecnie się znajdujemy. Sen w postaci marzenia lub koszmaru wykorzystany został jako płaszczyzna kontaktu z inną, alternatywną rzeczywistością. Imiona bohaterów tu występujących zostały skrócone do Sza, Mi, Sol, Si, La, Re i nabierają symbolicznej wymowy. Liczne wyolbrzymienia i odrealnienia wprowadzają niepewność i tajemniczość, momentami wieje grozą. Z drugiej strony ten irracjonalny, sprzeczny logicznie świat fascynuje i przyciąga. Jego magia wnika głęboko w umysł czytelnika.
Płaszczyzna oniryczna dostępna tylko dzięki snom, a zamknięta szczelnie za dnia, staje się coraz bardziej rozbudowana w miarę rozwoju wydarzeń.
kwiatuszek pomRealizm magiczny, którym posłużyła się autorka powieści tak naprawdę na każdego czytelnika oddziałuje w inny sposób. Ma to ścisły związek z indywidualnym postrzeganiem rzeczywistości i dlatego nie dziwią mnie rozbieżne opinie. Mnie osobiście powieść nie wciągnęła, choć czytałam ją z zainteresowaniem. I tu znowu pojawia się sprzeczność. Już nie pamiętam kiedy sięgnęłam po książkę, która działałaby na mnie tak usypiająco i jednocześnie… intrygująco. „Dwadzieścia siedem snów” to powieść – wyzwanie. Nie jest to łatwa historia, gdyż wymaga skupienia i zaangażowania w lekturę. A na zakończenie każdy może ją inaczej odebrać i zinterpretować.
kwiatuszek pomCiszę się, że sięgnęłam po tego rodzaju opowieść. Polecam ją wszystkim, którzy poszukują w literaturze alternatywnych form przekazu, nowych wyzwań i niesztampowych pomysłów.
linia pomarańczowaKsiążka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy powieści obyczajowe; WyPożyczone; ABC czytania 2017; Zaczytajmy się; Przeczytam tyle ile mam wzrostu; Łów słów; Wyzwanie biblioteczne wariant I; Pod hasłem 2017; Wyzwanie czytelnicze 2017;
linia pomarańczowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>