„Śnieżny wędrowiec” – Elisabeth Herrmann

NA PÓŁCE „PRZECZYTANE” – 29.12.2016

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/3686000/3686487/503593-352x500.jpg

Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Tytuł oryginału: Der Schneegänger
Seria/cykl wydawniczy: Sanela Beara 2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 06 wrzesień 2016
ISBN: 978-83-8069-451-4
Liczba stron: 512
Okładka: Miękka
linia kwiatowaPo „Śnieżnego wędrowca” Elisabeth Herrmann sięgnęłam zupełnie bez namysłu, kiedy tylko moim oczom ukazała się przepiękna okładka z samotnym wilkiem w zimowej scenerii. Mam słabość do powieści, w których fabuła związana jest w mniejszym lub większym stopniu ze zwierzętami, a wilki należą do moich ulubionych bohaterów (a wszystko zaczęło się od „Czerwonego Kapturka” ;-) ). Okazało się, że „Śnieżny wędrowiec” opisuje kolejną zagadkę, w rozwiązaniu której bierze udział dwójka poznanych już policjantów – komisarz Lutz Gehring i początkująca policjantka i studentka – Sanela Beara. Na szczęście poza małą wzmianką do poprzedniej historii opisanej w powieści „Wioska morderców”, „Śnieżny wędrowiec” stanowi zupełnie odrębną, niezwiązaną, ciekawiefontanna skonstruowaną intrygę kryminalną, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Obrzeża Berlina, posiadłość bogatego przedsiębiorcy – milionera, otoczona wysokim murem i szczelnie zamykana przed oczami sąsiadów, rodzina i służba objęta zmową milczenia na temat tajemniczego zaginięcia ośmioletniego chłopca Darija Tudora – syna sprzątaczki, niespodziewany rozwód i nagły ślub właściciela i ojca rodziny Reinartzów z pomocą domową i matką dziecka – Lidą Tudor to wszystko wydarzenia sprzed czterech lat, które miały miejsce bezpośrednio po zniknięciu chłopca. Teraz pojawia się nowa okoliczność w sprawie – pies leśniczego odnajduje w lesie pod śniegiem szczątki dziecka, które bez wątpienia należą do Darija. Tym razem śmierć, a nie zaginięcie czy porwanie dla okupu jest przedmiotem śledztwa miejscowej policji, którą reprezentuje komisarz Lutz Gehring. Jak to zazwyczaj bywa wychodzą na jaw nowe fakty i wcześniejsze błędy w śledztwie, pojawiają się dotąd nieznane okoliczności. Do śledztwa zostaje włączona młoda i ambitna, choć jeszcze niedoświadczona policjantka i studentka chorwackiego pochodzenia – Sanela Beara. Jej wrodzona ciekawość i niekonwencjonalne metody działania przynoszą pożądane efekty, bez których prawdopodobnie policji trudno byłoby „ruszyć z miejsca”.

Co naprawdę wydarzyło się przed czterema laty? Czy miły i spokojny chłopiec miał wrogów, którzy mogli się na nim zemścić? A może jego rodzina odpowiada za tę tragedię? Czy to możliwe, że chłopiec zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku?

Wiele pytań stawia policja, wszystkie niewiadome musi szczegółowo zbadać i prześledzić, tym bardziej, że już raz poniosła w tej sprawie porażkę.

Elisabeth Herrmann pisze bardzo przystępnym i prostym wilk (2)językiem. Jej styl bardzo mi odpowiada, nie ma tu moralizowania i niepotrzebnych kombinacji. Wszystko jest składne i wyważone. Autorka potrafi utrzymywać napięcie, w niektórych momentach akcja nieco spowalnia, ale zaraz potem przyspiesza, a niecierpliwość sięga zenitu. Takie zabiegi służą zainteresowaniu. Wąski krąg podejrzanych – w sumie kilka osób, misternie utkana intryga i liczne zwroty akcji powodują, że do samego końca nie wiemy, co tak naprawdę się wydarzyło.

Jak wspomniałam we wstępie, zainteresował mnie wątek poboczny dotyczący badania populacji wilków, ale miałam nadzieję, że zostanie on bardziej rozbudowany, podobnie, jak to miało miejsce np. w powieści Jodi Picoult „Pół życia”. Mimo to jest miłym akcentem i wprowadza mały element niepokoju i grozy. Wątek chorwackich imigrantów, którzy na niemieckiej ziemi szukają pracy i starają się rozpocząć nowe życie również ciekawie urozmaica i uzupełnia główny zamiar powieści.

Sięgając po książkę zastanawiałam się skąd taki właśnie tytuł powieści. I powiem Wam, że oczywiście znajdziecie do niego odnośniki w samej historii, ale ja osobiście, mając na myśli „Śnieżnego wędrowca” wskazałabym zupełnie inną osobę.

Z przykrością muszę jednak zwrócić uwagę na błędy korektorskie, na które jestem wprost uczulona. Zazwyczaj nie chcę się czepiać wychodząc z założenia, że każdy ma prawo coś przeoczyć, ale tym razem postanowiłam o tym wspomnieć. W powieści wiele jest literówek, kilka razy zdarzyło się pominąć całe krótkie wyrazy, ale są też błędy merytoryczne – nie można w jednym miejscu pisać o milionach euro, za kilka stron w odniesieniu do tej samej sprawy o milionach marek, a pół strony niżej znów posługiwać się walutą euro. Chciałabym, aby mocniej zwracano uwagę na tego typu rażące niuanse, które nie powinny w ogóle pojawiać się jakiejkolwiek literaturze. Tysiące egzemplarzy powiela tysiące błędów, a to świadczy o konkretnych osobach oraz całych wydawnictwach.

Podsumowując tę historię muszę przyznać, że pozostaję pod jej dużym wrażeniem. Przeczytałam ją z prawdziwą przyjemnością i z nie mniejszym zainteresowaniem pewnego dnia sięgnę po „Wioskę morderców” Elisabeth Herrmann. Jeśli śnieg gwiazdkamacie ochotę na kryminalną zagadkę, intrygi, kłamstwa i niedopowiedzenia w towarzystwie zasadniczego komendanta policji oraz ambitnej i kreatywnej adeptki to „Śnieżny wędrowiec” będzie idealnym wyborem. Ten intrygujący thriller na pewno Was zainteresuje.

INNE WYDANIA:
23664159 29923269 25401058

liniaturkusKsiążka bierze udział w wyzwaniach na 2016 rok:

POD HASŁEM 2015
CZTERY PORY ROKU Wyzwanie biblioteczne 2016
12 NOWOŚCI W 2016 ROKU

liniaturkus

2 myśli nt. „„Śnieżny wędrowiec” – Elisabeth Herrmann”

  1. Zainteresowałaś mnie książką, rozwiązanie zagadki na pewno jest ciekawe.
    Nie wiem dlaczego, ale kiedy książka była w zapowiedziach skojarzyłam ją z horrorem i nie zagłębiałam się bardziej w opis fabuły, a szkoda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>